Pierwsza kość dinozaura z Antarktydy była przez 40 lat błędnie opisana
Niewielki fragment skamieniałego kręgu, znaleziony podczas brytyjskiej ekspedycji antarktycznej w 1985 roku, okazał się pierwszą w historii kością dinozaura odkrytą na Antarktydzie. Przez cztery dekady naukowcy byli przekonani, że należała ona do gada morskiego. Dopiero nowe analizy wykazały, że jest to kręg tytanozaura – przedstawiciela grupy długoszyich zauropodów, do której należały największe zwierzęta lądowe w dziejach Ziemi.
Odkrycia dokonali badacze z Natural History Museum w Londynie, British Antarctic Survey oraz kilku instytucji z Argentyny i USA. Wyniki ich badań opublikowano na łamach Acta Palaeontologica Polonica.
Dzisiaj Antarktyda kojarzy się z lodową pustynią i temperaturami znacznie poniżej zera. Jednak około 82,5 miliona lat temu, w górnej kredzie, wyglądała zupełnie inaczej. Półwysep Antarktyczny był wówczas połączony z Ameryką Południową i pokrywały go gęste lasy z paproci, drzew iglastych i roślin kwiatowych. Klimat był ciepły i wilgotny, a średnia roczna temperatura mogła dochodzić do około 19°C. Chociaż zimą panowały długie okresy ciemności, ekosystem rozwijał się znakomicie.
Na Antarktydzie żyły wówczas roślinożerne ornitopody, opancerzone ankylozaury, drapieżne teropody oraz prymitywne ptaki. Teraz wiadomo, że ich sąsiadami były również zauropody.
Badany okaz odkryto na wyspie Jamesa Rossa. Kość znajdowała się w skałach osadzonych na dnie morza. Towarzyszyły jej liczne amonity, które pozwoliły bardzo dokładnie określić wiek osadów na około 82,6 miliona lat. Zdaniem autorów zwierzę najprawdopodobniej zginęło na lądzie, a jego szczątki zostały następnie zniesione przez rzekę do morza.
Sam kręg jest niekompletny, dlatego nie można ustalić gatunku zwierzęcia. Jego budowa wskazuje jednak jednoznacznie, że należał do przedstawiciela kladu Eutitanosauria. Zwierzę było niewielkie jak na zauropoda. Mierzyło prawdopodobnie od sześciu do siedmiu metrów długości. Nie wiadomo jednak, czy był to młody osobnik dużego gatunku, czy też dorosłe zwierzę należące do stosunkowo niewielkiego gatunku.
Znaczenie odkrycia wykracza daleko poza samą identyfikację pojedynczej kości. Jest to dopiero druga znana kość zauropoda z Antarktydy, ale – paradoksalnie – pierwsza kość dinozaura, jaką kiedykolwiek znaleziono na tym kontynencie. Została bowiem odkryta rok wcześniej niż szczątki ankylozaura Antarctopelta, które dotąd uznawano za najstarsze odkrycie antarktycznego dinozaura.
Nowy okaz dostarcza także ważnych informacji o wędrówkach dinozaurów po południowych kontynentach Gondwany. Tytanozaury są dobrze znane z Ameryki Południowej i Nowej Zelandii, natomiast w kredowych osadach Australii ich dotąd nie znaleziono. Zdaniem autorów badań, Antarktyda mogła stanowić pomost lądowy, którym zwierzęta te przedostały się z Ameryki Południowej do dawnej Zelandii, omijając Australię. Hipoteza ta wymaga jeszcze potwierdzenia kolejnymi odkryciami, jednak nowo zidentyfikowana kość stanowi ważny argument na jej rzecz.
Historia antarktycznego kręgu pokazuje również, że muzealne kolekcje nadal skrywają cenne niespodzianki. Niekiedy wystarczy ponownie przyjrzeć się okazowi opisanemu przed dziesięcioleciami, by odkryć, że jego znaczenie dla nauki jest znacznie większe, niż ktokolwiek przypuszczał.



Komentarze (0)