Poznaliśmy pierwsze imię majańskiego matematyka-astronoma. Uczony żył 1300 lat temu
W 2010 roku, podczas wykopalisk w gwatemalskim Xultun, archeolodzy natrafili na niepozorną kamienną komorę. Jej ściany pokrywały malowidła przedstawiające dostojników z tytułem taaj („obsydian"), a wśród nich władcę Xultun, Yax We'n Chan K'inicha. Prawdziwa sensacja była ukryta nie w wizerunkach, lecz w gęstwinie drobnego pisma naniesionego później na te same ściany. To ponad pięćdziesiąt „mikrotekstów" zawierających obliczenia dotyczące kalendarza i astronomii. Autorzy badań, Franco D. Rossi z Massachusetts Institute of Technology, David Stuart z University of Texas at Austin i Heather Hurst ze Skidmore College, poinformowali na łamach Antiquity, że wśród tekstów znaleźli coś wyjątkowego – imię matematyka.
Teksty Majów z okresu klasycznego (250–900 n.e.) niemal zawsze opowiadają o władcach, bogach i wydarzeniach dworskich. Rutynowe zapiski robocze praktycznie się nie zachowały. Tymczasem ściany komory 10K-2 – pokryte warstwami tynku wapiennego nakładanymi jedna na drugą – przypominają raczej brudnopis niż oficjalną inskrypcję. Badacze uważają, że pomieszczenie służyło jako pracownia, w której uczono się rachuby kalendarzowej oraz wytwarzano papier z kory (znaleziono tam narzędzia do produkcji papieru). Był to więc warsztat, w którym w VIII wieku powstawały kodeksy majańskie. Wszystkie z zaledwie czterech zachowanych do dziś kodeksów Majów są o setki lat starsze niż malowidła i napisy z Xultun, zatem mamy tutaj do czynienienia z wyjątkowym miejscem, które może nam wiele powiedzieć o proces tworzenia takich ksiąg.
Tekst 19, ten z podpisem, składa się z jedenastu bloków glifów. Pierwsze dziewięć zapisuje sekwencję pięciu dat kalendarzowych połączonych tak zwanymi Liczbami Odległości – interwałami czasu między kolejnymi datami. Całość zamyka się w okresie 2920 dni, czyli 8 lat solarnych, co jednocześnie odpowiada pięciu synodycznym okresom Wenus (584 dni). Te 2920 dni to najmniejsza wspólna wielokrotność cyklu wenusjańskiego i roku Haab (365 dni), znana choćby z tablic wenusjańskich Kodeksu Drezdeńskiego.
Nowość Tekstu 19 nie polega jednak na samej liczbie 2920, lecz na sposobie jej rozbicia na mniejsze odcinki. Autor formuły podzielił ją na cztery interwały: 20 dni (Uinal), 260 dni (pełny cykl kalendarza rytualnego Tzolkin), 1560 dni (dwa lata marsjańskie, ok. 780 dni każdy) oraz 1080 dni (trzy lata Tun po 360 dni). Rosnąca kolejność mnożników tych odcinków – 1x20 dni, 1x260 dni, 2x780 dni, 3x360 dni, co daje w sumie 5x584 dni – przypomina ciąg Fibonacciego (1, 1, 2, 3, 5), choć nie wiadomo, czy Majowie świadomie rozpoznawali tę zasadę matematyczną, czy trafili na nią intuicyjnie. Taki układ sześciu różnych jednostek czasu – od Uinalu po lata Wenus i Marsa – w jednej, spójnej formule nie ma odpowiednika w żadnym innym znanym tekście majańskim.
Dwa ostatnie – najważniejsze dla nas – znaki tekstu odbiegają od reszty. Nie zapisują już dat, lecz zdanie „tak mówi…", po którym następuje czytelne imię własne: Sak Tahn Waax, czyli „Lis o białej piersi". Podobna formuła pojawia się czasem przy wypowiedziach władców czy bogów, lecz nigdy dotąd nie towarzyszyła podpisowi pod obliczeniem matematyczno-astronomicznym. Autorzy artykułu zastrzegają, że nie mają pewności, czy Sak Tahn Waax własnoręcznie spisał tekst, czy też zapisujący go skryba powołał się na autora obliczeń, który mógł być znanym astronomem czy matematykiem. Tak czy inaczej jest to pierwszy znany przykład bezpośredniego, imiennego przypisania pracy intelektualnej klasycznemu matematykowi-astronomowi Majów.
W VIII wieku n.e., w szczytowym okresie rozwoju pisma hieroglificznego, coraz częściej pojawiają się podpisy rzeźbiarzy i malarzy pod ich dziełami. Nigdy jednak nie odnotowano podpisu przy pracy czysto intelektualnej, które zwykle prezentowano publicznie jako gotowy wynik, bez ujawniania całości obliczeń. Tekst 19 pokazuje nie tylko wynik, lecz i tok myślenia matematyka, który – jak sugerują autorzy – niemal bawił się możliwościami podziału znanego cyklu 2920 dni. Prawdopodobnie właśnie ta oryginalność, a nie sam fakt liczenia, skłoniła go do złożenia podpisu.





Komentarze (0)