Pod Wrocławiem archeolodzy badają cmentarzysko sprzed 1600 lat

| Humanistyka
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Krzysztof Ćwik/UMW

Kilkanaście kilometrów od Wrocławia, pod cienką warstwą ziemi, leżą szczątki ludzi, którzy żyli w jednym z najbardziej burzliwych okresów europejskiej historii – u schyłku epoki rzymskiej, gdy kontynentem wstrząsały wielkie wędrówki ludów. Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu i Uniwersytetu Wrocławskiego wrócili na stanowisko znane nauce od lat 30. XX wieku. Już w pierwszych tygodniach prac trafili na niezwykłe znaleziska: skrępowane stopy, ciało wrzucone niedbale do grobu i ślad silnego uderzenia w czaszkę.

Krzysztof Ćwik/UMW Krzysztof Ćwik/UMW Krzysztof Ćwik/UMW

Cmentarzysko pod Żórawiną jest datowane na lata 350–430, a większość pochowanych mogła spocząć tutaj po 375 roku. Wykopaliska prowadzone są pod kierunkiem profesora Tomasza Gralaka z Instytutu Archeologii UWr. oraz doktora Pawła Dąbrowskiego z Pracowni Paleoanatomii i Paleohistologii UMWr. Dotychczas odsłonięto pięć szkieletów.
To nie pierwsze szczątki znalezione w tym miejscu. Już przed wojną wydobyto odsłonięto kilkadziesiąt grobów. Jednak wydobyte wówczas kości się nie zachowały. Nie wiadomo, czy trafiły poza Wrocław, czy też zostały zniszczone podczas wojny. Ocalała jedynie część dokumentacji i pojedyncze zabytki.

Najbardziej interesujący jest jeden z najlepiej zachowanych szkieletów. To prawdopodobnie szczątki młodej kobiety. Układ ciała sugeruje, że miała skrępowane stopy, a jej zwłoki wrzucono niedbale do grobu. Na czaszce widać wyraźny uraz w okolicy skroniowej. To ten cios mógł doprowadzić do śmierci. W innym grobie zachowała się część szkieletu z celowo skrzyżowanymi nogami. Podobne przypadki, w tym dekapitacje i krępowanie stóp, opisano już w przedwojennej dokumentacji.
Naukowcy ostrożnie wysuwają wnioski. Część grobów leży bardzo płytko, przez wieki kości mogły być więc przemieszczane podczas prac polowych. Nie można też wykluczyć wtórnego otwierania grobów.

Nie wiemy też, kim byli zmarli. Przedwojenna dokumentacja wskazuje na związki z kulturą czerniachowską. To jednak za mało, by przypisać zmarłych do konkretnej grupy etnicznej – Gotów, Wandalów, Sarmatów czy Hunów. Więcej powinny powiedzieć planowane badania DNA, które mogą ujawnić pokrewieństwo pomiędzy pochowanymi i ich związki z innymi populacjami. Datowanie radiowęglowe może zaś wskazać chronologię poszczególnych pochówków.

W wykopaliskach biorą udział studenci UMWr., który mogą pracować z materiałem kostnym już w miejscu jego odkrycia i obserwować kolejne etapy analizy. Obecnie uczeni mają do dyspozycji znacznie więcej narzędzi, niż ich poprzednicy sprzed stu lat. Korzystają ze zdjęć z dronów, obserwują szatę roślinną, która może wskazywać lokalizację kolejnych pochówków, docelowo wykorzystają analizy genetyczne, mikroskopowe i datowanie radiowęglowe. Uczeni mają nadzieję, że dowiedzą się, kim byli ci ludzie, jak żyli, jak umarli i dlaczego część z nich pochowano w nietypowy sposób.

Wrocław Żórawina cmentarzysko