Czy szczur odczuwa empatię?

| Nauki przyrodnicze
Postaw mi kawę na buycoffee.to
Joshua J. Cotten, Unsplash

Empatia, zdolność do współodczuwania wraz z innymi, jest jednym ze spoiw społeczeństw. W 2011 roku amerykańscy naukowcy zaobserwowali w serii eksperymentów, że szczury najpierw uwalniały inne szczury z pułapki, a następnie dzieliły się nimi pożywieniem, zamiast zostawić je w klatce i zjeść samemu. Czyżby szczury odczuwały empatię? Wyniki te potwierdziły się w 2019 roku. Jak wówczas informowaliśmy, gdy szczury widzą cierpiące zwierzę, w ich mózgach aktywują się te same neurony, które aktywują się, gdy same cierpią.

Jednak w nauce wciąż trwa spór, czy rzeczywiście u zwierząt mamy do czynienia z empatią. Jak przekonują autorzy pracy opublikowanej w Biological Reviews, wynika to głównie z tego, że próbujemy odpowiedzieć na złe pytanie. Zespół Alberta Newena z Uniwersytetu Zagłębia Ruhry w Bochum, razem z badaczami z Wiednia, Los Angeles i Osnabrück, proponuje odejście od podziału „empatyczny/nieempatyczny” na rzecz wielowymiarowego profilu, który pozwala opisać empatię danego gatunku w sposób znacznie bardziej precyzyjny.

Problem z empatią zaczyna się już przy próbie jej zdefiniowania. Jak zauważają autorzy, powołując się na wcześniejsze przeglądy literatury, definicji jest niemal tyle, ilu badaczy się tym zajmuje. Większość z nich zgadza się jednak, że w grę wchodzą cztery elementy: rozumienie, odczuwanie, dzielenie emocji z innym oraz odróżnianie własnego stanu od stanu drugiej istoty. Kłopot w tym, że żaden pojedynczy warunek nie sprawdza się we wszystkich sytuacjach – da się być empatycznym, nie odczuwając tego samego, co druga osoba (jak profesjonalny anestezjolog uspokajający przerażonego pacjenta), a można też rozumieć cudze emocje bez żadnego współodczuwania (jak psychopata).

Dotychczasowe modele empatii zwierząt też mają wady. Popularny model matrioszki Fransa de Waala zakłada, że empatia rozwija się warstwowo – od prostego zarażania emocjonalnego, przez współczucie i pocieszanie, aż po branie cudzej perspektywy i celowe pomaganie. Problem w tym, że ta sztywna kolejność nie tłumaczy przypadków, w których ktoś potrafi doskonale przyjmować perspektywę innych, nie odczuwając przy tym żadnego współczucia, jak właśnie osoby z zaburzeniami osobowości typu narcystycznego. Drugi konkurencyjny model, tzw. model kombinacji, głosi z kolei, że wystarczy jedna z trzech zdolności (dopasowanie się do innych, rozumienie ich albo prospołeczność), by mówić o empatii, ale to z kolei prowadzi do absurdu, bo zaliczyłoby do empatycznych zachowań np. sztywno zaprogramowaną pomoc u mrówek.

Dlatego autorzy proponują coś innego: pięć niezależnych wymiarów, które można oceniać osobno dla każdego gatunku. Są to: rejestrowanie stanu emocjonalnego innego osobnika, rejestrowanie jego sytuacji, przyjmowanie jego perspektywy poznawczej, elastyczność behawioralna oraz zdolność do koordynacji społecznej (synchronizacja, współpraca, pocieszanie, wzajemność, gotowość do ponoszenia kosztów dla drugiego). Każdy z tych wymiarów opisują konkretne, mierzalne cechy – np. zarażanie ziewaniem, rozpoznawanie emocji podstawowych, śledzenie wzroku innego osobnika czy zdolność do odwracania nauczonych reakcji. Każdą z tych cech można ocenić w skali od 0 (brak) do 4 (silna obecność), co pozwala policzyć średni wynik dla całego wymiaru.

Zastosowanie tego narzędzia do porównania ludzi, gryzoni, małp człekokształtnych, psowatych i krukowatych przynosi zaskakujące wyniki. Szczury, mimo że słabo radzą sobie z przyjmowaniem cudzej perspektywy (wynik zaledwie 0,4 na 4), wykazują zaskakująco wysoką elastyczność behawioralną (3,2) i przyzwoity poziom koordynacji społecznej (2,4). To sugeruje, że słynne uwalnianie uwięzionych towarzyszy przez szczury nie jest ani czystym egoizmem, ani pełnoprawną empatią w ludzkim rozumieniu – to po prostu inny, uboższy w niektórych aspektach profil.

Jeszcze ciekawszy jest przypadek psowatych i krukowatych. Ptaki i ssaki rozeszły się na drzewie ewolucji bardzo wcześnie, mają zupełnie inną budowę mózgu, u krukowatych brak choćby warstwowej kory mózgowej charakterystycznej dla ssaków. Mimo to profile empatii psów, wilków, kruków i wron okazują się zaskakująco podobne. Zdaniem autorów to efekt konwergencji ewolucyjnej: życie w złożonych grupach społecznych wymusza podobne rozwiązania poznawcze niezależnie od tego, jaki „sprzęt” neuronalny ma je realizować.

Model ma jeszcze jedną zaletę. Pozwala uniknąć jałowych sporów w stylu „albo-albo”. Zamiast dowodzić, że dane zachowanie zwierzęcia jest lub nie jest empatią, można wskazać, w jakich dokładnie elementach przypomina ono ludzką empatię, a w jakich znacząco się od niej różni. Jak podsumowują autorzy, to samo zachowanie – na przykład pocieszanie – może zasługiwać na zupełnie inną ocenę u psa i u szympansa, bo w każdym z tych przypadków wpisuje się w inny, szerszy profil zdolności poznawczych.

szczur zwierzę empatia spór naukowy