Groźne nieprzewidziane skutki zamknięcia Cieśniny Ormuz. Czeka nas inwazja obcych gatunków?
Atak USA na Iran może mieć nieprzewidziane konsekwencje dla środowiska naturalnego. Naukowcy z USA, Portugalii i Arabii Saudyjskiej, pracujący pod kierunkiem Mario N. Tamburriego ostrzegają, że zamknięcie Cieśniny Ormuz może wywołać bezprecedensowe rozprzestrzenianie się gatunków inwazyjnych w światowych oceanach.
W wyniku zablokowania cieśniny, w Zatoce Perskiej utknęło ponad 1500 dużych statków handlowych. To niespotykana skala. Dotychczasowe przestoje, np. sześciodniowa blokada Kanału Sueskiego w 2021 roku, dotyczyły najwyżej kilkuset jednostek i trwały znacznie krócej.
Problem polega na tym, co dzieje się z kadłubami unieruchomionych statków. Powierzchnie zanurzone w wodzie są kolonizowane przez bakterie, glony, małże, wąsonogi czy mszywioły. Proces ten, zwany porastaniem, przebiega według krzywej sigmoidalnej – po około 10 dniach wchodzi w fazę gwałtownego wzrostu. To dłużej niż typowy czas postoju statku w porcie (poniżej dwóch dni), ale krócej niż czas, jaki jednostki spędziły uwięzione w Zatoce. Autorzy szacują, że nawet 40-krotnie dłużej niż zwykle. Powłoki przeciwporostowe, zaprojektowane z myślą o ruchu statku, tracą skuteczność podczas długiego postoju.
Zatoka Perska sprzyja temu procesowi. To płytki, silnie zasolony i bardzo ciepły akwen – latem temperatura wody sięga 38°C. Takie warunki premiują gatunki odporne na stres, które łatwiej przetrwają transport i mają większe szanse zadomowić się w podobnie trudnych warunkach gdzie indziej. Wiele organizmów fauny osiadłej rozmnaża się intensywniej w cieple. Na przykład wąsonóg może uwalniać do 36 larw dziennie w temperaturze 30°C. Przy tysiącach skolonizowanych kadłubów oznacza to potencjalnie miliony wypuszczonych propagul.
Autorzy podkreślają też ryzyko mniej oczywiste. Otóż wprowadzenie nowej puli genetycznej do już zadomowionych populacji gatunków inwazyjnych może przyspieszyć ich adaptację, a organizmy wyselekcjonowane w cieple Zatoki mogą dać takim populacjom przewagę w obliczu globalnego ocieplenia. Porastanie bywa też wektorem pasożytów i patogenów, zdolnych wywołać epidemie u gatunków gospodarczo ważnych.
Kluczowe pytanie brzmi, dokąd popłyną statki po zniesieniu blokady. Analiza połączeń żeglugowych pokazuje, że w ciągu roku od opuszczenia regionu jednostki mogą dotrzeć praktycznie do każdego zakątka świata. Największe ryzyko dotyczy pierwszych portów zawinięcia o podobnym klimacie – m.in. Dżuddy, Bombaju, Kolombo i Singapuru na wschód od Cieśniny Ormuz oraz Aleksandrii, Pireusu, Algeciras i Rotterdamu na zachodzie, gdzie zbieżność warunków środowiskowych sprzyja zadomowieniu się przybyszów.
Naukowcy proponują, by przed opuszczeniem Zatoki Perskiej wykonano czyszczenie kadłubów, oszacowanie stopnia porastania, prognozowanie tras statków, wdrożenie monitoringu wczesnego wykrywania ryzyka oraz szybką wymianę informacji między służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo biologiczne.
Autorzy porównują sytuację do epidemiologii chorób zakaźnych. Statki pełnią rolę wektorów transmisji, długi przestój to faza namnażania potencjalnych najeźdźców, a porty są węzłami globalnej sieci połączeń. To, czy dojdzie do faktycznego zjawiska superrozprzestrzeniania gatunków inwazyjnych, zależy dziś mniej od tego, co już wyrosło na kadłubach, a bardziej od szybkości i skoordynowania działań zapobiegawczych, zanim statki na dobre wrócą na globalne szlaki handlowe.
Szczegóły badań opublikowano w artykule Closure of the Strait of Hormuz may trigger a bioinvasion super-spreader event.



Komentarze (0)