Zanieczyściliśmy całą planetę. Mikroplastik dotarł do kominów hydrotermalnych na dnie oceanu

| Nauki przyrodnicze
Postaw mi kawę na buycoffee.to
NOAA

Głębiny oceaniczne od dawna uchodziły za ostatnie miejsce na Ziemi wolne od ludzkiej ingerencji. Won-Kyung Lee, Yugyeong Sim i inni koreańscy uczeni opublikowali na łamach Water Research wyniki badań, które obalają to przekonanie. Okazuje się, że mikroplastik – drobiny tworzyw sztucznych o rozmiarach od 1 mikrometra do 5 milimetrów – dotarł już do jednych z najbardziej odizolowanych ekosystemów na planecie: kominów hydrotermalnych na dnie oceanu.

Kominy hydrotermalne to podwodne źródła gorącej, bogatej w minerały wody, wokół których rozwijają się wyjątkowe ekosystemy oparte nie na fotosyntezie, lecz na chemosyntezie. W całkowitej ciemności, na głębokości ponad 2000 metrów, żyją tam między innymi ślimaki z rodzaju Alviniconcha oraz małże z rodzaju Bathymodiolus – organizmy endemiczne, niewystępujące nigdzie indziej.

Naukowcy 12 osobników pochodzących z dwóch odległych lokalizacji – Basenu Północnofidżyjskiego na południowo-zachodnim Pacyfiku oraz Grzbietu Środkowoindyjskiego na Oceanie Indyjskim. Za pomocą mikroskopii w podczerwieni z transformacją Fouriera (FTIR) zbadali tkanki tych zwierząt pod kątem obecności cząstek plastiku.

Mikroplastik wykryto u 11 z 12 zbadanych zwierząt, ze średnią 3,42 cząstki na organizm. Dominującym polimerem okazał się polistyren (55%), a w dalszej kolejności akrylonitryl i polietylen. Co istotne, próbki z Oceanu Indyjskiego zawierały niemal dwukrotnie więcej mikroplastiku niż okazy z Pacyfiku – mimo że te drugie były znacznie większe. Po przeliczeniu na masę tkanki różnica okazała się jeszcze bardziej wyraźna: indyjskie ślimaki gromadziły niemal 15 razy więcej drobin plastiku na gram tkanki niż ich pacyficzni krewniacy.

Badacze tłumaczą to regionalnymi różnicami w presji antropogenicznej. Ocean Indyjski przyjmuje nieproporcjonalnie dużą część światowych odpadów plastikowych, docierających m.in. za pośrednictwem rzek Ganges i Indus z gęsto zaludnionych i intensywnie uprzemysłowionych regionów Azji Południowej. Cyrkulacja monsunowa dodatkowo przyspiesza transport tych zanieczyszczeń w głąb oceanu. Na Pacyfiku natomiast, gdzie gęstość zaludnienia wybrzeży jest niska, głównym źródłem plastiku wydaje się działalność żeglugowa i rybacka.

Interesującym odkryciem jest to, że sposób odżywiania się organizmów determinuje rozmieszczenie mikroplastiku w ich ciałach. Pożywiające się na matach mikrobiologicznych ślimaki gromadzą drobiny plastiku głównie w narządach wewnętrznych – jelicie i gruczole trawiennym, gdzie stężenie było nawet dziesięciokrotnie wyższe niż w skrzelach czy mięśniach. Filtrujące wodę małże wykazywały natomiast znacznie bardziej równomierne rozmieszczenie cząstek w całym ciele, co odzwierciedla ich ciągły kontakt z zawiesiną w toni wodnej poprzez skrzela.

Odkrycie ma istotne znaczenie praktyczne. Oba badane rejony znajdują się na terenach, które są przedmiotem zainteresowania koncernów chcących wydobywać surowce z dna oceanu. Obecne oceny oddziaływania na środowisko dla takiej działalności nie uwzględniają monitoringu mikroplastiku. Autorzy podkreślają, że bez danych referencyjnych sprzed rozpoczęcia eksploatacji nie będzie można odróżnić skażenia wynikającego z górnictwa głębinowego od tła zanieczyszczeń już obecnych w środowisku.

Badanie dowodzi, że nawet najbardziej odizolowane ekosystemy Ziemi pozostają funkcjonalnie połączone z powierzchnią oceanu poprzez opadanie grawitacyjne, prądy morskie i biofilm mikrobiologiczny koncentrujący cząstki na powierzchniach kominów.

mikroplastik komin hydrotermalny ocean